
- Amerykanie przedstawili plan pokojowy dla Ukrainy, który został uznany za kontrowersyjną próbę szybkiego zakończenia wojny. Początkowo znalazło się w nim 28 punktów, obecnie przerabianych do krótszej, 19‑punktowej wersji po silnej krytyce Kijowa, państw UE i m.in. Polski. Rdzeń sporu dotyczy ustępstw terytorialnych, ograniczeń ukraińskiej armii i rezygnacji z NATO w zamian za gwarancje bezpieczeństwa i odbudowę, przy dodatkowym wątku rozmieszczenia sił NATO - w tym lotnictwa - na terytorium Polski. Wstępna, 28‑punktowa wersja przewidywała: uznanie przez USA faktycznej kontroli Rosji nad Krymem, Ługańskiem i Donieckiem, zamrożenie linii frontu w Chersoniu i Zaporożu oraz wycofanie wojsk ukraińskich z części Donbasu, który dziś kontroluje Kijów. Ukraina miałaby ograniczyć liczebność armii (mówi się o limicie ok. 600 tys. żołnierzy) i formalnie zrezygnować z aspiracji do NATO, przy zachowaniu otwartej drogi do UE. W zamian przewidziano: amerykańskie i natowskie gwarancje bezpieczeństwa (m.in. rozmieszczenie samolotów bojowych NATO w Polsce), wykorzystanie części zamrożonych rosyjskich aktywów na odbudowę Ukrainy oraz stopniowe znoszenie sankcji wobec Rosji. Kijów deklaruje gotowość rozmów, ale podkreśla, że nie zaakceptuje rozwiązań podważających prawo do samoobrony i nienaruszalność granic, a UE przygotowała własny „kontrplan”, łagodzący amerykańskie propozycje na korzyść Ukrainy. Waszyngton wycofał się z pierwotnego „deadline’u” na zawarcie porozumienia do Święta Dziękczynienia, choć nadal mocno naciska na szybkie rozpoczęcie negocjacji z Moskwą. Polska reaguje na plan chłodno: premier Donald Tusk oraz prezydent Karol Nawrocki podkreślają, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa regionu muszą zapadać z udziałem Ukrainy i Warszawy, a nie w formacie USA-Rosja. Polskie władze ostrzegają, że porozumienie, które sankcjonuje zmianę granic siłą, podkopuje fundamenty europejskiego ładu bezpieczeństwa i w perspektywie zwiększa, a nie zmniejsza ryzyko dla naszego kraju. Krótkoterminowo najbardziej prawdopodobny jest scenariusz „ciągnących się negocjacji”: USA będzie próbować dopracować plan z Ukrainą i UE, a Rosja będzie grać na zwłokę i dalsze osłabienie zachodniej determinacji. Prezydent Władimir Putin podczas czwartkowej konferencji w Kirgistanie ocenił propozycje Donalda Trumpa jako „możliwy punkt wyjścia” do negocjacji w sprawie zakończenia wojny, choć, jak zaznaczył, ostateczna wersja porozumienia wciąż nie istnieje. Podkreślił przy tym, że Stany Zjednoczone częściowo uwzględniły stanowisko Rosji, sugerując, że fundamentem rozmów powinno być uznanie rosyjskich roszczeń terytorialnych. Putin postawił sprawę wprost: Ukraina ma wycofać się z obszarów, które Kreml uznaje za „rosyjskie”, bo tylko wtedy możliwe będzie przerwanie walk. „Jeśli tego nie zrobią, zdobędziemy je siłą” zagroził.

- PSL kontra Lewica. Planowana reforma Państwowej Inspekcji Pracy, jeden z elementów Krajowego Planu Odbudowy, oznaczony jako kamień milowy A71G, wciąż napotyka poważne problemy i wewnętrzne spory w rządzie. Propozycja resortu Agnieszki Dziemianowicz-Bąk spotkała się z krytyką Rządowego Centrum Legislacji i resortu funduszy. Ministerstwa kierowane przez polityków z PSL: obrony narodowej, infrastruktury, energii oraz rozwoju również zgłosiły krytyczne uwagi do projektu. Jedne z największych kontrowersji wywołuje możliwość przekształcania nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych czy B2B w etaty na trzy lata wstecz. Pojawiają się zarzuty konstytucyjne i dotyczące wykraczania poza treść ustalonego z Brukselą kamienia milowego KPO. RCL kwestionuje sedno rozwiązania, które polega na załatwieniu sprawy przez decyzję administracyjną, wydawaną przez inspektora pracy. Uważa przy tym, że może to naruszać konstytucyjne zasady swobody działalności gospodarczej oraz prowadzić do niemożliwych do oszacowania skutków dla pracodawców i pracobiorców. RCL zarzuca również m.in. brak wprowadzenia do projektu abolicji czy brak regulacji, które umożliwiłyby ZUS zaliczenie wpłaconych składek na poczet nowego tytułu ubezpieczeniowego. Kamień milowy powinien być zrealizowany w tym roku, a reforma wejść w życie od stycznia 2026 r. Opóźnienia wynikające ze sporów wewnątrz rządu, mogą skutkować naliczeniem przez Brukselę kar finansowych za niezrealizowanie zobowiązania z KPO. Ostateczna decyzja w sprawie tego projektu będzie należała prawdopodobnie do premiera Donalda Tuska.
- Prezydent Karol Nawrocki ostatecznie podpisał ustawę podwyższającą CIT dla banków, mimo że od początku odnosił się do niej z dużą rezerwą i wielokrotnie podkreślał swój sprzeciw wobec podnoszenia podatków. Decyzja zapadła w ostatnim możliwym dniu - po 21 dniach od przekazania ustawy z rządu - i kończy kilku tygodniową niepewność co do losów jednego z kluczowych projektów fiskalnych Ministerstwa Finansów i Gospodarki. Rząd potrzebuje dodatkowych wpływów, by ograniczyć deficyt i sfinansować rosnące wydatki na bezpieczeństwo i ochronę zdrowia, dlatego podwyższony CIT został na stałe wpisany w projekt budżetu na 2026 r. Zgodnie z ustawą podstawowa stawka CIT dla banków wzrośnie z 19 do 23 proc., a w latach 2026–2027 czasowo skoczy odpowiednio do 30 i 26 proc., zanim w 2028 r. ustabilizuje się ponownie na poziomie 23 proc. Tylko w 2026 r. sektor bankowy ma odprowadzić do budżetu ok. 6,6 mld zł więcej, a w perspektywie dekady dodatkowe wpływy mają sięgnąć 23,4 mld zł.
- Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że na przełomie 2025 i 2026 roku zostanie przedstawiony projekt ustawy dotyczący nowego podatku cyfrowego. Ma on objąć cały rynek cyfrowy w Polsce, w tym marketplace’y, aplikacje taksówkarskie, media społecznościowe oraz reklamy profilowane. Prace nad ustawą są skomplikowane i angażują wiele instytucji, ale resort cyfryzacji planuje wprowadzenie stawki podatkowej na poziomie 3%, co miałyby przynieść budżetowi około 1,7 mld zł w 2027 roku i ponad 3 mld zł w 2030 roku. Podatek cyfrowy będzie dotyczył przede wszystkim globalnych firm technologicznych, których roczne przychody przekraczają 750 mln euro, niezależnie od wielkości ich lokalnych przychodów. Rząd Polski chce w ten sposób walczyć z tzw. "cyfrowym kolonializmem" i zmusić korporacje do płacenia podatków w kraju, z którego czerpią zyski. Pomysł podatku jest głównie gospodarczy, ale ma również znaczenie polityczne, dlatego będzie rozpatrywany w rządzie z pełną powagą. Minister finansów Andrzej Domański początkowo był ostrożny wobec tej inicjatywy, lecz w ostatnich miesiącach również wskazał, że zawsze warto szukać nowych dochodów dla budżetu, zwracając uwagę na potrzebę uczciwych warunków konkurencji dla polskich firm. Po przedstawieniu projektu ustawy przewidziane są konsultacje społeczne oraz prace międzyresortowe. Nowy podatek cyfrowy ma zacząć obowiązywać od 2027 roku i objąć szeroki zakres działalności w internecie, m.in. usługi przesyłania danych o użytkownikach i reklam cyfrowych. Projekt ma zwiększyć sprawiedliwość podatkową i wesprzeć rozwój cyfrowej gospodarki w Polsce.
- Rząd przedstawił projekt ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości. Dokument, opracowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ma na celu skuteczniejsze egzekwowanie równości płacowej między płciami i przeciwdziałanie dyskryminacji w miejscu pracy. Projekt został opublikowany 25 listopada 2025 roku i obejmuje mechanizmy zwiększające transparentność wynagrodzeń oraz poprawę ochrony praw pracowników w tym zakresie. Wprowadza on jasne kryteria wynagradzania, które mają zapewnić pracownikom łatwy dostęp do zasad ustalania płac oraz progresji wynagrodzeń. Pracodawcy będą musieli przeprowadzać wartościowanie stanowisk pracy, aby określić ich wartość. Pracownicy zyskają prawo do żądania informacji o własnym wynagrodzeniu, a także o średnich płacach wśród osób wykonujących tę samą pracę lub pracę o jednakowej wartości, z uwzględnieniem podziału na płeć. Dla pracodawców zatrudniających co najmniej 100 osób wprowadzone zostaną obowiązki sprawozdawcze obejmujące szczegółowe dane dotyczące luki płacowej, w tym jej składników zmiennych czy uzupełniających, a także udział procentowy kobiet i mężczyzn w różnych kwartylach wynagrodzeń. Informacje te będą przekazywane organowi nadzorującemu, który będzie je także publikował. Ustawa przewiduje wspólną ocenę wynagrodzeń, gdy spełnione są odpowiednie przesłanki wynikające z dyrektywy UE, a w przypadku naruszeń prawa, pracodawcy będzie grozić kara grzywny od 2 tys. do 60 tys. złotych. Kary dotyczą m.in. braku oceny wartości stanowisk, niedostarczenia informacji pracownikom o kryteriach wynagradzania, niesporządzenia sprawozdania z luki płacowej, nieprzekazania wymaganych danych czy zamieszczania w umowach zakazu ujawniania wynagrodzenia przez pracowników.
- Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał przełomowy wyrok, który zobowiązuje Polskę do uznawania małżeństw zawartych za granicą przez pary jednopłciowe. Oznacza to, że jeśli para tej samej płci zawarła związek małżeński legalnie w innym kraju UE, Polska musi go uznać w swoim systemie prawnym, mimo braku krajowego prawa dopuszczającego takie małżeństwa. TSUE wskazał, że nieuznanie takiego związku narusza m.in. prawo do swobodnego przemieszczania się obywateli UE, prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Wyrok został wydany w sprawie pary polskich obywateli, którzy zawarli małżeństwo w Berlinie i chcieli, aby ich związek był formalnie uznany w Polsce, lecz napotkali odmowę urzędników stanu cywilnego. Według TSUE, jedyną drogą uznania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą jest transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa do krajowego rejestru, co Polska jest obowiązana zrobić bez dyskryminacji. Oznacza to również, że pary takie uzyskują prawo do wspólnej własności, opodatkowania czy dziedziczenia, jak inne małżeństwa. Orzeczenie spotkało się z reakcją polskiego rządu i polityków, którzy krytykują wyrok jako naruszający polską konstytucję i suwerenność, a niektórzy odważnie mówią o zagrożeniu dla obecności Polski w UE. Mimo to wyrok TSUE ma moc natychmiastową i powinien być respektowany przez polskie urzędy. To historyczne orzeczenie wpisuje się w szerszy trend europejskich instytucji zabezpieczających prawa osób LGBT+ oraz równość wobec prawa w państwach członkowskich UE.
- Donald Tusk ogłosił na posiedzeniu Rady Ministrów sukces polskiej dyplomacji w pozyskaniu największej części funduszy z nowej europejskiej inicjatywy SAFE (Security Assistance for Europe). Premier podkreślił, że program ma kluczowe znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa militarnego, jak i rozwoju gospodarczego Polski. SAFE opiera się na korzystnych, praktycznie darmowych kredytach. Z puli 150 mld euro, które obejmuje program, Polska otrzymała największą część - 43,7 mld euro. Środki mają być przeznaczone na kluczowe inwestycje, takie jak zakup dronów czy realizacja projektu Tarcza Wschód. Jak podkreślił Donald Tusk, pieniądze pozyskane w ramach programu SAFE zostaną przeznaczone także, na inwestycje w projekty kosmiczne, rozwój sztucznej inteligencji w sektorze obronnym, cyberbezpieczeństwo, program Bezpieczny Bałtyk oraz infrastrukturalne (m.in. drogi i linie kolejowe). Premier podkreślił, że SAFE to „wielki program rozwojowy, który wykracza poza bezpieczeństwo militarne”.
- W Polsce w 2024 r. było 7,39 mln emerytów, co stanowi 19,7 proc. ludności kraju, a na emerytury wydano 336,2 mld zł, z czego 292,3 mld zł wypłacił ZUS. Przeciętna emerytura z ZUS wyniosła 3862,61 zł (o 14 proc. więcej niż rok wcześniej), przy czym najwyższe średnie świadczenia notowano w woj. śląskim, a najniższe w świętokrzyskim. Mediana emerytury to 3312,20 zł, przy wyraźnie wyższej dla mężczyzn niż dla kobiet. Około 6,8 proc. emerytów otrzymuje świadczenia niższe niż połowa mediany (poniżej ok. 1656 zł), a 22,1 proc. dostaje więcej niż 150 proc. mediany (powyżej ok. 4968 zł). 473 tys. osób ma emerytury powyżej 7 tys. zł brutto, podczas gdy prawie 129 tys. nie przekracza 1 tys. zł brutto miesięcznie. Mimo wzrostu nominalnych emerytur, ich relacja do przeciętnego wynagrodzenia lekko spada, a dochody emerytów pozostają nieco niższe od średnich dochodów w kraju.
- Od września 2025 r. zarejestrowano 3 149 nowych spraw sądowych dot. kredytów z WIBOR-em (o 62 proc. więcej niż w całym poprzednim roku). Łącznie od początku 2024 roku do końca trzeciego kwartału 2025 r. do sądów trafiło 5 090 spraw. Dane Ministerstwa Sprawiedliwości obejmują ogół postępowań dotyczących umów ze zmiennym oprocentowaniem zależnym od stawki referencyjnej WIBOR. W tej grupie znajdują się sprawy o bardzo różnym charakterze, m.in. dotyczące wypowiedzenia umowy, naliczania odsetek, prowizji, ubezpieczeń, wcześniejszej spłaty, sankcji kredytu darmowego czy rozliczenia kredytu. Nie są to zatem wyłącznie postępowania, w których klienci kwestionują samą stawkę WIBOR.

- 3-4 grudnia 2025 r. - spotkanie prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej i wizyta prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech
- 3-5 grudnia 2025 r. - następne posiedzenie Sejmu

