Leszek Zalewski, Services & Innovations Director w Sodexo Polska
Ponad 1,5 mln zł kar nałożonych za okres świąteczno-noworoczny na firmy odśnieżające chodniki w Warszawie ponownie zwróciło uwagę na problem bezpieczeństwa pieszych. Oblodzone ciągi piesze to jednak wyzwanie nie tylko dla samorządów, ale także dla zarządców nieruchomości, wspólnot, pracodawców i właścicieli posesji w całej Polsce. Kto odpowiada za stan chodnika, gdy dochodzi do wypadku, i jak w praktyce ograniczyć ryzyko urazów oraz roszczeń?
Odpowiedzialność za utrzymanie chodników zależy od tego, gdzie dokładnie się znajdują. Przy drogach publicznych obowiązek często spoczywa na właścicielach przyległych posesji, natomiast gmina odpowiada m.in. za chodniki oddzielone pasami zieleni, przy przystankach czy parkingach.
Na osiedlach bezpieczeństwo zapewniają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, w obiektach handlowych i biurowych – właściciele lub zarządcy nieruchomości, a na terenie zakładów pracy także pracodawcy. Dla przechodnia te granice są niewidoczne, ale w razie wypadku mają zasadnicze znaczenie.
Jak często dochodzi do wypadków?
Z danych Komendy Głównej Policji, gromadzonych w systemie SEWiK, wynika, że każdego roku w Polsce dochodzi do kilkuset wypadków pieszych na chodnikach, w tym również do zdarzeń śmiertelnych. W latach 2021–2023 liczba takich wypadków utrzymywała się na zbliżonym poziomie, co pokazuje, że problem poślizgnięć i upadków na śliskiej nawierzchni nie znika, mimo rosnącej świadomości zagrożeń oraz coraz lepszego wyposażenia miast.
Do statystyk policyjnych dochodzą dane z placówek medycznych. Relacje szpitalnych oddziałów ratunkowych wskazują, że w okresach intensywnych opadów śniegu i oblodzeń liczba pacjentów z urazami po upadkach może wzrastać nawet o kilkadziesiąt procent. Najczęstsze urazy to skręcenia stawu skokowego i kolanowego oraz złamania nadgarstków, a w poważniejszych przypadkach także urazy kręgosłupa, głowy i wstrząśnienia mózgu.
Sól i piasek, czy coś więcej?
Z perspektywy opieki nad nieruchomością koniec jesieni i zima to jeden z najbardziej wymagających okresów w roku. Skuteczne zarządzanie bezpieczeństwem zaczyna się jeszcze przed pierwszymi opadami – od planowania, jasnego podziału odpowiedzialności i przygotowania zasobów. W praktyce oznacza to harmonogramy kontroli nawierzchni, stałą gotowość ekip, odpowiedni dobór środków oraz szybkie reagowanie na zmiany pogody.
Coraz większą rolę odgrywa też świadomy wybór materiałów. Tradycyjna sól drogowa, choć skuteczna, może niszczyć nawierzchnie i szkodzić środowisku. Dlatego wielu zarządców sięga po alternatywy: mieszanki chlorków magnezu i wapnia, granulaty o obniżonej zawartości soli czy ekologiczne kruszywa poprawiające przyczepność.
Równie istotna jest dokumentacja działań – zapisy godzin interwencji, zdjęcia przed i po odśnieżaniu, raporty z kontroli. W razie wypadku to właśnie one pokazują, czy obowiązki zostały wykonane z należytą starannością. Nowoczesne podejście do facility managementu coraz częściej wykorzystuje monitoring pogody w czasie rzeczywistym, systemy alertów i narzędzia mobilne, które pozwalają reagować, zanim chodnik stanie się realnym zagrożeniem.
Kto płaci, gdy dochodzi do wypadku?
Przepisy jasno określają obowiązki w utrzymaniu chodników i dojść. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń brak odśnieżania i usuwania lodu może skutkować grzywną do 1 500 zł, a ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakłada obowiązek odśnieżania na właścicieli przyległych posesji. Prawo budowlane wymaga zapewnienia bezpiecznego użytkowania budynków i przylegających ciągów komunikacyjnych.
Na terenach zakładów pracy obowiązują dodatkowo przepisy Kodeksu pracy i BHP, które nakładają na pracodawcę odpowiedzialność za bezpieczne warunki poruszania się pracowników i gości – naruszenia mogą skutkować karami od 1 000 do 30 000 zł. Jeszcze poważniejsze są roszczenia cywilne. Lekkie urazy zwykle oznaczają odszkodowania rzędu kilku tysięcy złotych, złamania ręki lub nogi – kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy, a przy operacjach lub trwałym uszczerbku na zdrowiu kwoty mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych, w zależności od okoliczności sprawy.
Jak dochodzić odszkodowania?
Po wypadku kluczowe jest szybkie działanie. Warto udokumentować miejsce zdarzenia – zrobić zdjęcia nawierzchni, zapisać dane świadków i nie odkładać wizyty u lekarza, aby powstała pełna dokumentacja medyczna. Kolejnym krokiem jest ustalenie, kto odpowiada za dany fragment chodnika, i złożenie pisemnego zgłoszenia szkody wraz z opisem zdarzenia. Jeśli propozycja odszkodowania jest zaniżona albo odpowiedzialny podmiot odmawia wypłaty, sprawę można skierować do sądu. Przy poważniejszych urazach pomoc prawnika często okazuje się nie tylko wsparciem formalnym, ale zwiększa szanse na uzyskanie adekwatnej rekompensaty.
Nie każdy upadek jest nieunikniony
Nawet najlepiej zorganizowany system zimowego utrzymania nie zastąpi podstawowej świadomości ruchu. Przy śliskiej nawierzchni stabilność zaczyna się od sposobu chodzenia: krótsze kroki, lekko ugięte kolana i środek ciężkości utrzymany blisko sylwetki pomagają zachować równowagę.
Znaczenie ma też wybór trasy – warto korzystać z odśnieżonych ciągów pieszych, poręczy i wyznaczonych przejść, zamiast iść na skróty przez nieutwardzone lub nieodśnieżone fragmenty.
Dobrze dobrane obuwie z antypoślizgową podeszwą zmniejsza ryzyko poślizgnięcia, podobnie jak proste nakładki antypoślizgowe, które można założyć na zwykłe buty. To niewielki koszt w porównaniu z konsekwencjami upadku.
Jeśli mimo wszystko dojdzie do poślizgnięcia, zachowanie pracy ciała jest bardzo ważne. Usztywnienie sylwetki i gwałtowne podpieranie się wyprostowanymi rękami często prowadzi do złamań. Bezpieczniej jest amortyzować ruch ugięciem kolan, chronić głowę i – o ile to możliwe – rozłożyć ciężar na bok ciała. To drobne nawyki, które w praktyce decydują o tym, czy upadek skończy się siniakiem i krótkim bólem, czy wielotygodniowym leczeniem.

