Święta powinny łączyć bliskich, a tymczasem często stają się źródłem stresu i nadmiaru jedzenia. Gotujemy za dużo, tracimy czas i energię, a zamiast radości przy stole pojawia się pośpiech. Na szczęście jest sposób, by to zmienić. Michał Fabiszewski, Vice MasterChef 5 edycji programu i Główny Szef Kuchni Sodexo, pokazuje, jak profesjonalne doświadczenie w kuchni może pomóc odzyskać spokój i cieszyć się rodzinnym spotkaniem.
Dwie proste zasady pomagają ograniczyć marnowanie: nie chodzimy na zakupy głodni i zawsze robimy przemyślaną listę. To nie tylko dobrze dla planety, ale też dla portfela i tego, co potem przygotowujemy w kuchni
– podkreśla Michał Fabiszewski.
Od ascezy do świętowania
Śledź na wielkanocnym stole to tradycja wywodząca się z rygorystycznego Wielkiego Postu. Przez 40 dni był podstawą menu, ponieważ był prosty, słony i łatwy do przechowania w czasach, gdy nabiał i mięso były zakazane. W Wielki Piątek lub w sobotę rano odbywał się tzw. „pogrzeb śledzia”. Był to ludowy rytuał, w którym rybę symbolicznie wyganiano z domów i karczm, wieszając ją na drzewach „za karę”, że przez sześć tygodni męczyła ludzi postną nudą. W niedzielę śledź wracał na stół w nowej odsłonie: uszlachetniony śmietaną, jajkiem lub cebulką, stanowiąc przejście od ascezy do świątecznej uczty
– przypomina Michał Fabiszewski.
Wielkanoc jako set degustacyjny
W Wielkanoc nie chodzi o to, by stół uginał się od ilości, lecz by każde danie miało swój moment. Mniejsze, dopracowane porcje pozwalają przejść przez świąteczny rytuał smaków bez przejedzenia. Goście delektują się jajami, żurem, wegańskim pasztetem czy pieczonymi mięsami, a tradycja zostaje zachowana – tylko w lżejszej, bardziej świadomej formie. Gospodarze mają satysfakcję, że każda potrawa została doceniona, a spotkanie zmienia się z pośpiesznej konsumpcji w kilkugodzinną celebrację smaku, życia i bliskości
– mówi kucharz.
Wekuj, mroź i dziel zadania
Warto też dzielić zadania między domowników lub gości. Jeden przygotowuje sałatkę, inny piecze ciasto, ktoś jeszcze dekoruje stół. Dzięki takim zabiegom w dniu świąt kuchnia działa jak dobrze zorganizowany zespół, a my możemy cieszyć się procesem i atmosferą.
– zachęca Michał Fabiszewski i wraca do tematu tradycyjnych dań:
Żurek to wielkanocny klasyk i potrawa, o której mówi się, że im dłużej naciąga aromatem wędzonki, tym staje się pełniejsza. W oryginale ma w sobie naturalny zakwas żytni, esencjonalny wywar na boczku i białej kiełbasie, suszone grzyby, czosnek oraz dużą ilość majeranku. Można go przygotować nawet 3 dni wcześniej. Ze względu na swoją strukturę, czysty żurek idealnie nadaje się do wekowania lub mrożenia, co czyni go doskonałą potrawą do przygotowania z dużym wyprzedzeniem. Zabielanie śmietaną i dodanie jajek to jedyne czynności, które wykonuje się bezpośrednio przed podaniem.
Lifehack prosto z profesjonalnych kuchni: przed krojeniem włóż ją na 20-30 minut do zamrażalnika. Zimno spowalnia działanie enzymów odpowiedzialnych za łzawienie, dzięki czemu możesz kroić bez płaczu. Po wyjęciu z zamrażalnika należy robić to szybko, bo gdy cebula się nagrzewa, efekt słabnie
– tłumaczy szef kuchni.
Zdrowy egoizm: odzyskaj Święta dla siebie
o sprawia, że tracimy całą magię. Zdrowy egoizm w święta to nie lenistwo. To dbanie o siebie i relacje. Chodzi o to, byśmy nauczyli się degustować nie tylko jedzenie, ale też chwilę, obecność bliskich i miłość. Niech ten czas będzie hołdem dla rodziny, a nie maratonem przy garach
– mówi Michał Fabiszewski.

