IMGW ostrzega przed kolejną falą upałów, które w najbliższych dniach mają ponownie objąć znaczną część kraju, momentami z temperaturami przekraczającymi 30°C. Rośnie liczba miejsc, w których mieszkańcy szukają ochłody. Choć intuicyjnie wydaje się, że najbezpieczniej zostać w domu, rzeczywistość jest bardziej złożona – zwłaszcza w budynkach bez klimatyzacji lub przy jej ograniczonym dostępie. Coraz częściej to przestrzenie publiczne stają się punktami schronienia przed gorącem. Eksperci podkreślają, że wybór miejsca w czasie upału ma bezpośredni wpływ na zdrowie i wskazują te, dzięki którym łatwiej zachować komfort termiczny.
W typowym mieszkaniu w bloku z lat 70.–90., bez klimatyzacji, temperatura wewnątrz potrafi przekroczyć 30°C już w połowie dnia i utrzymywać się do późnego wieczora – ściany akumulują ciepło szybciej, niż je oddają.
Według Eurostatu w 2023 roku klimatyzację miało zaledwie około 20 proc. gospodarstw domowych w Polsce, podczas gdy w dużych obiektach komercyjnych w miastach – ponad 90 proc. To pokazuje, jak nierówno rozłożony jest dziś dostęp do kontrolowanego mikroklimatu i dlaczego przestrzenie publiczne oraz komercyjne coraz częściej stają się punktami schronienia przed gorącem.
Na ten problem zaczynają reagować również instytucje państwowe. W czerwcu Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) w swoich oficjalnych alertach biometeorologicznych zaczął wprost wskazywać miejsca, w których można bezpiecznie przeczekać największy upał. „Osoby, które nie mają klimatyzacji w domu, zwłaszcza seniorzy, powinny rozważyć udanie się do stref chłodzenia (jeśli zostały wyznaczone) lub do centrów handlowych w swojej okolicy” – apelował Instytut, przypominając jednocześnie o konieczności regularnego nawadniania organizmu i ograniczania aktywności fizycznej.
– Rekomendacja IMGW pokazuje, że podczas ekstremalnych temperatur centra handlowe mogą pełnić dodatkową funkcję jako łatwo dostępne przestrzenie, pozwalające ograniczyć ryzyko przegrzania organizmu u grup najbardziej narażonych na skutki upałów. Podobne rozwiązania od lat sprawdzają się w Europie Południowej. Podczas fal gorąca władze Barcelony czy Paryża oficjalnie włączają infrastrukturę komercyjną oraz biblioteki do miejskich planów zarządzania kryzysowego jako tzw. cooling centers – zauważa Piotr Zwoliński, General Services Manager w Sodexo Polska.
Nowoczesne galerie są projektowane tak, aby utrzymywać stabilne parametry powietrza niezależnie od warunków zewnętrznych. Dlatego, nawet gdy w cieniu temperatura przekracza 35°C, wewnątrz panuje temperatura 21–24°C oraz wilgotność na poziomie 40–60 proc.
– Systemy HVAC w takich budynkach dysponują dużym zapasem mocy chłodniczej, oryginalnie projektowanym pod obsługę maksymalnych potoków klientów. Ten zapas pozwala obiektom na bezpieczną pracę w skrajnych temperaturach, a także na realizację nowych funkcji społecznych. Głośne w mediach maratony i biegi organizowane w klimatyzowanych pasażach w Singapurze czy Dubaju, gdzie letnie temperatury uniemożliwiają jakąkolwiek aktywność na zewnątrz, to bezpośredni dowód na to, że technologia pozwala na bezpieczne funkcjonowanie nawet w ekstremalnym klimacie. W Polsce, przy obecnych anomaliach pogodowych, obiekty wielkopowierzchniowe naturalnie zaczynają przejmować rolę takich miejskich punktów schronienia – tłumaczy ekspert Sodexo.
W podobny sposób zmienia się postrzeganie nowoczesnych biurowców klasy A i B, zwłaszcza tych posiadających certyfikaty BREEAM czy LEED. Budynki te są technologicznie przygotowane do utrzymywania stabilnego mikroklimatu przy zmiennym obłożeniu i silnym nasłonecznieniu przez cały dzień. W czasie letnich upałów zarządcy nieruchomości obserwują wyraźną zmianę zachowań: pracownicy coraz częściej decydują się na dłuższą obecność w biurze lub rezygnują z pracy zdalnej, by nie wracać do nagrzanych mieszkań. Dla pracodawców zapewnienie takich warunków to nie tylko kwestia komfortu zespołów, ale też obowiązek prawny wynikający z przepisów BHP, według których praca w temperaturze powyżej 28°C drastycznie obniża produktywność i zwiększa ryzyko absencji chorobowych.
Skuteczne chłodzenie dużych obiektów to jednak tylko jeden z elementów znacznie szerszej układanki. Prawdziwym wyzwaniem dla polskich miast staje się zjawisko miejskiej wyspy ciepła oraz wszechobecna „betonoza”. Zabetonowane rynki, place zamienione w kamienne patelnie i kilometry asfaltu tworzą dużą powierzchnię akumulacji cieplnej. Materiały te nagrzewają się w słońcu przez cały dzień, a w nocy oddają to ciepło do otoczenia. W efekcie ulice i place nie mają kiedy ostygnąć, co blokuje naturalny ruch powietrza w mieście i obniża komfort życia mieszkańców. Właśnie dlatego tak ważne jest nowe podejście do projektowania przestrzeni – tak, wewnątrz, jak i na zewnątrz.
– Uwagę urbanistów, architektów i ekspertów z różnych branż przyciągają dziś rozwiązania błękitno-zielonej infrastruktury. Coraz częściej projektuje się zielone dachy czy żywe fasady, ale decydujące znaczenie ma odpowiednie zagospodarowanie terenu wokół samych inwestycji – tworzenie ogrodów deszczowych, sadzenie drzew i krzewów oraz zakładanie stref zielonej retencji zasilanych odzyskaną szarą wodą. Roślinność na poziomie gruntu, dzięki procesowi ewapotranspiracji, czyli parowania, działa jak naturalny czynnik chłodzący, wydatnie obniżając temperaturę w bezpośrednim sąsiedztwie kompleksów biurowych. W ten sposób nowoczesne obiekty komercyjne nie tylko zachowują pełną efektywność energetyczną, ale stają się punktami stabilizującymi bilans cieplny w swojej okolicy i odciążają całą tkankę miejską – podsumowuje Piotr Zwoliński, General Services Manager w Sodexo Polska.

